O pracy architekta i… Panu Józefie

O pracy architekta i… Panu Józefie

architekt warszawa Jakiś sędziwy architekt o imieniu Józef poszukiwał dla siebie zajęcia, jednakowoż ewidentnie rynek pracy nie chciał okazać mu łaski. Józef był dosyć szczególnym oryginałem, czego przejawem było to, że jego wozem była stara warszawa czarnego koloru, jaką jechał od jednego do drugiego biura architektonicznego. Jak po raz następny jego warszawa wymijała te same ulice, jakimi Józef zmierzał do kolejnego ewentualnego miejsca pracy, ta jego bardzo osobliwa z początku XXI wieku wyjątkowość motoryzacyjna przykuła uwagę Zbigniewa – mistrza biura architektonicznego, które Józef odwiedzał dzień wcześniej.

Wieczorem zatelefonowała komórka Józefa, a jej właściciel ze zaskoczeniem rozpoznał głos swojego niedoszłego pracodawcy. “Panie Józefie – usłyszał architekt w słuchawce – pańska warszawa jest de facto pięknym wozem. Szczegółowo taką samą posiadam w swojej kolekcji.” Józef nie zdołał uwierzyć. Czy de facto jego stara warszawa miałaby stać się głównym czynnikiem, dzięki któremu osiągnie w końcu robotę? A jednak!

Następnego dnia obaj panowie spotkali się na kawie. Szef biura architektonicznego opowiadał, że dysponuje pokaźną kolekcję samochodów, a w jej skład wchodzi właśnie warszawa czarnego koloru, pokrewna jak warszawa Józefa. Po dwóch godzinach rokowania Józef po prostu nie mógł nie stać się nowatorskim architektem Zbigniewa oraz już niedługo kreślił projekty nowych budynków, myśląc o tym, jako warszawa stała się przyczynkiem rozwoju jego przeżycia zawodowego.

Niezadługo z propozycyj obu panów utworzony został projekt architektoniczny muzeum motoryzacji. Józef z bólem rozstał się ze swoim wozem, jednak jednak jego warszawa zajęła należne sobie miejsce pośród zasłużonych dla naszego kraju czterokołowców.

Biuro architektoniczne rozkwitało w najlepsze, a robotę w nim Józef rozpatrywał za najlepsze, co w życiu go spotkało. Wkrótce pozostał jego wiceszefem oraz prawą ręką Zbigniewa. Wieczorami jednakże stary architekt rozważał o swoim samochodzie, który samotnie stał zaplanowanych przez niego murach muzeum nad plakietką z tekstem “Warszawa”.